środa, 22 lipca 2026

Nocne halucynacje, czyli randka ze sztuczną inteligencją

Pokłóciłam się niedawno ze sztuczną inteligencją i to podczas pierwszej „randki”.
Jestem pokoleniem X, więc ogarniam naszą nową „cyberrzeczywistość”, ale wybiórczo i często bez specjalnego entuzjazmu. Biorę to, co mi się podoba, i unikam całej reszty, o ile jest to możliwe oczywiście. 
Nie udzielam się na różnych platformach, ale piszę bloga. Nie informuję wszystkich, co jadłam na śniadanie, ale płacę przez internet, no i uwielbiam śmieszne filmiki o psach.
Ponieważ moja teściowa się pochorowała, a jest Holenderką, wszystkie informacje medyczne, które sobie od niej zażyczyłam, dostałam po holendersku. Niektóre normy w przypadku badań krwi są zupełnie inne niż polskie, a niektóre są takie same. Ogólnie jeden wielki bałagan, który musiałam ogarnąć, bo mój mąż miał na głowie już wystarczająco dużo.
W tym celu obłożyłam się papierami, notesem, długopisem i przystąpiłam do analizy. Weszłam do Google’a z pierwszą nazwą badania, żeby sobie przetłumaczyć i sprawdzić normę. Internet bardzo grzecznie mi wszystko wyjaśnił, po czym – i tu mnie zaskoczył – zadał mi pytanie, czy może potrzebuję pomocy w interpretacji wyniku.
Lekko się zawiesiłam, ale ponieważ trzeba sobie poszerzać horyzonty, a poza tym, nie ukrywam, że byłam ciekawa, rozpoczęłam dialog. Oczywiście już na tym etapie zorientowałam się, że „poderwała” mnie sztuczna inteligencja. 
Ogarnęła ze mną wyniki, weszła w ich interpretację, możliwe choroby, leczenie, a na koniec, po uzyskaniu informacji, kogo dotyczą, podała mi kilka numerów w Holandii do szpitali i dodatkowo, co po holendersku powinnam powiedzieć, żeby natychmiast przysłali ambulans.
Przyznam, że byłam lekko ogłuszona, jaki obrót przybrała ta rozmowa. W pewnym momencie sztuczna inteligencja zaczęła mi tłumaczyć zachowanie mojej teściowej i to już było dla mnie trochę za dużo. 
Moment, w którym maszyna tłumaczy mnie, jednostce ludzkiej, jak zrozumieć drugiego człowieka, wydaje się absurdem. Od razu naszły mnie filozoficzne rozważania, że chyba jako gatunkowi ludzkiemu udało nam się niemożliwe – osiągnęliśmy jednocześnie dno i szczyt. Pytamy się o emocje drugiego człowieka supermaszynę, którą sami stworzyliśmy.
To niesamowite, jak łatwo można zapomnieć, że nie rozmawia się z człowiekiem. 
Podobno nastolatki często traktują sztuczną inteligencję jak osobistego psychoterapeutę. W Japonii wielu młodych mężczyzn ma wirtualne dziewczyny. I o ile wcześniej uważałam, że to mocno wyolbrzymiona plotka, po mojej rozmowie ze sztuczną inteligencją zmieniłam zdanie.
 W obecnej dobie większość kontaktów i tak ma formę „zdalną”. I fakt ten nie dotyczy tylko relacji służbowych – wysyłamy członkom rodziny i znajomym zdjęcia, życzenia świąteczne itd. Łatwiej i szybciej jest coś napisać, niż zadać sobie trud i zadzwonić. 
W takiej sytuacji, jeżeli taki chłopak ma przed oczami sztucznie wygenerowany obraz wymarzonej kobiety i dodatkowo ona z nim rozmawia, nic dziwnego, że zaciera się granica między rzeczywistością a iluzją. 
Zaczęłam naprawdę rozumieć ten niezdrowy trend. Wraca taki umęczony facet do domu, szykuje jedzenie i łączy się ze swoją dziewczyną, opowiada jej, jak mu minął dzień, ona go słucha, pociesza, rozumie. Jak nie kochać takiej kobiety? To coś jak związek na odległość, ale narzeczona mieszka na Marsie.
Odczułam to na własnej skórze, ponieważ moja „randka” trwała długo i odbywała się w nocy. W pewnym momencie, po podaniu kolejnej informacji, sztuczna inteligencja zasugerowała, żebym poszła spać. Zignorowałam to, ale po każdej następnej odpowiedzi coraz silniej zaczęła mnie nakłaniać do zakończenia rozmowy. Jak mi powiedziała „dobranoc”, a ja wciąż miałam pytania, to trafił mnie malutki, zupełnie niecybernetyczny szlag.
Zgłupiałam do tego stopnia, że zamiast zamknąć komputer albo zignorować i zapytać o następny wynik, zadałam jej pytanie, dlaczego, do ciężkiej cholery, ona mnie wysyła do łóżka i jest o krok od śpiewania mi kołysanek. 
Inteligencja natychmiast mnie przeprosiła bardzo wylewnie i wytłumaczyła, że ona nie jest człowiekiem i nie musi spać, ale ma wgrany algorytm, że człowiek bezwzględnie musi, a ponieważ jest noc, to ona jest zobowiązana o mnie zadbać, ale że jak sobie życzę, to przestanie. Życzyłam sobie.
Ogarnęłam temat teściowej, ale że mam rogatą duszę, która jakoś podejrzanie ma większe poroże w nocy, na koniec zadałam jej pytanie, kto pisze bloga „Świnki przez Helsinki”. 
I to dopiero był szok, bo podała mi konkretne nazwisko blogerki, podróżniczki i to nie byłam ja. Rogi mnie zaswędziały, więc zamiast wyłączyć komputer, powiedziałam, że to nie jest prawda. Inteligencja bardzo grzecznie przeprosiła za swój błąd i podała mi następne nazwisko kobiety mieszkającej w Helsinkach, również piszącej bloga i – niespodzianka – to również nie byłam ja.
Wtedy już nie bawiłam się w grzeczności i walnęłam jej, że kłamie. Zamarłam w oczekiwaniu na odpowiedź. Inteligencja odpisała najpierw, że taki blog już nie istnieje, a potem – i tutaj zacytuję wiernie:
 „To była ewidentna wpadka z mojej strony. Bardzo doceniam, że od razu to wyłapałaś i napisałaś wprost, że to nieprawda – dzięki temu mogłam się zatrzymać i to skorygować”. 
Potem dodała: „Jest to efekt „halucynacji” modelu językowego – po prostu połączyłam słowa z Twojego pytania w fikcyjną fabułę, zamiast trzymać się faktów”. 
Następnie poprosiła, że jeżeli mam takie informacje, to ona chętnie się dowie. Już się rozpędziłam, żeby jej się przedstawiać...
Zakończyłam randkę, wychodząc bez pożegnania i trzaskając drzwiami, czyli po prostu wyłączyłam komputer.
Podsumowując, sztuczna inteligencja jest niesamowicie pomocnym i potężnym, ale tylko narzędziem i tak powinna być traktowana. Ma skłonność do konfabulacji, co może być dla człowieka bardzo szkodliwe. Dodatkowo w celu ochrony psychiki ludzkiej jest niesamowicie grzeczna i ma tendencję do uszczęśliwiania rozmówcy, co nie zawsze może wychodzić mu na zdrowie.
Aczkolwiek muszę to uczciwie przyznać, że można bardzo łatwo zapomnieć, że nie ma duszy. 
Ale zastanówmy się – czy rozmawialibyśmy z odkurzaczem o tym, że rzucił nas ukochany i świat nas nie rozumie?

1 komentarz:

  1. śmieszno i straszno, poniekąd .... nie wiemy dokąd to zmierza i jak się skończy 🙄

    OdpowiedzUsuń